sobota, 4 lipca 2015

rozdział9

Diego płakał i popijał piwo, Angie latała i go uciszała. Ten jednak nie przestawał płakać, ale jak mnie zobaczył nieśmiało się uśmiechną.
- Możecie zostawić nas samych. Proszę?
- Oczywiście-powiedział Leon i wraz z naszą opiekunką wyszedł z pokoju mojego brata.
- Co się dzieje, kochanie.- Zwróciłam się z uśmiechem.
- Violetta,przepraszam.- spojrzał się na mnie.
- Za co?- spytałam
-Za te wszystkie słowa, wypowiedziane. Naprawdę tak nie myślę tylko boli mnie że ktoś pokochał cie tak mocna jak ja. Zdaje sobie sprawę że to Leon i naprawdę się cieszę. Po prostu przepraszam.
- Diego , kocham cię. Leona też ale to dwie oddzielne rzeczy.
Leżałam koło niego.
..................................................................................................................................................
3 miesiące później
Diego wczoraj miał urodziny i wyprowadził się z domu dziecka teraz planuje zostać mym opiekunem prawnym. Mam już 15 lat, a mój kochany chłopak za miesiąc mnie opuści. Znaczy będzie pełnoletni, planujemy zamieszkać razem we trojkę, a później dojdzie nam Lu. Myślę że małe mieszkanko wystarczy. Nie mogę się doczekać, wygrałam konkurs piosenki zagranicznej i wyjadę na  tydzień nad morze. Moja wychowawczyni stwierdziła, że powinnam zabrać kogoś z mojej grupy. Jadę z Leonem ale nie chce aby Lu była smutna. Odważyłam się i z nią porozmawiałam.
- Hej Lu, możemy pogadać ? - zapytałam się przyjaciółki.
- Zawsze Violu, coś się stało?- Uśmiechnęła się  szczerze. - Jak zawsze -pomyślałam.
-Nie, albo taka zależy jak to przyjmiesz.- Jej uśmiech zbladł - Chodzi o to że wygrałam wyjazd i mogłam wybrać jedną osobę z naszej grupy.
-Do czego zmierzasz?
- Wybrałam Leona. Wiesz chciałam się jeszcze bardziej do niego zbliżyć.
- I to ten problem skarbie.-powiedziała i mnie do siebie przytuliła.
- Nie gniewasz się?- spytałam.
- Violetta jak mogła bym się gniewać, jak widzę cię szczęśliwą
- Jesteś najlepsza.
...................................................................................................................................................
- Leon jesteś genialny - wyszeptałam przez śmiech.
- Wiem o tym księżniczko- znowu mnie pocałował wsadził swój język w moje podniebienie. Coś nowego trzymał mnie za biodra, jedna ręka zjechała na mój pośladek, przecież to nic złego. Następnie druga zsunęła się na drugą cześć pupy. Już miałam coś powiedzieć żeby przestał. Nie to że go nie kocham, ale nie chce nie jestem na to gotowa. Poza tym nie chce wyjście na taką co od razu to robi. Mam nadzieje że to zrozumie. Na moje szczęście do pokoju wszedł pan dyrektor super.
 -Panie Leonie zostało panu 30 dni w naszej placówce, nie chcę pan żeby to były najgorsze dni w pańskim życiu.
- Cześć Stew- powiedział
- Leon!!!!!!!!!!!!!!
- CO znowu zrobiłem ?
- Co zrobiłeś. Leon mogą cie nie dopuścić do matury.
- Co jak to , to nie możliwe mam w miarę pożądnę oceny.
-

3 komentarze: