sobota, 28 lutego 2015

Rozdział 3




Leon:
-Chodzi do mnie-poprosiłem 
-Leon muszę iść do szkoły -
-Odprowadzę cię śliczna -powiedziałem 
-Ok -krzyknęła 
- Mała nie przesadzasz ,kocham cię -powiedziałem a na jej twarzy pojawił się uśmiech 
-Chodzi- ruszyliśmy razem do szkoły, chodziłem z nią za rączkę to taka cudowna dziewczyna. Pod gimnazjum dałem jej soczystego buziaka. 
Oderwaliśmy się od siebie zobaczyłem że ktoś nas obserwuje, tą osobą był Alex. Kiedy mnie zobaczył uciekł ze strachu.
- Cześć kochanie- powiedziałem i skierowałem się do własnej szkoły. Po drodze spotkałem Diego i Fran oraz Lu z Federico. 
-Siemasz -powiedziałem
- A ty co robiłeś tak wcześniej?-zapytał Diego 
-Odprowadzałem twoją siostrę ,a swoją dziewczynę-odpowiedziałem.
-Pamiętaj sex po osiemnastce-zmroził mnie wzrokiem.
-Dorze teściu -powiedziałem a wszyscy zaczęli się śmiać. Weszliśmy do budynku, pierwsze co mam to język polski. Usiadłem w ostatniej ławce z Diego. 
-Verdas odrobiłeś pracę domową -zapytała 40- latka.
-Proszę pani a co ja robię na lekcji ?-zapytałem .
- Niech zgadnę Nic -powiedziała 
-A właśnie że nie , myślę jak podbić okręt 3 stanów. -Cała klasa ryła ze śmiechu.
-Verdas masz czy nie -ruda była zdenerwowana.
-Proszę mi nie przerywać , myśli pani że w tym mi będzie potrzebne co to dramat-odpowiedziałem.
-Leon błagam cię -
- A ja wiem co to dramat-powiedziałem 
-to co to -
-To to ze jest 9.35 a ja muszę tu siedzieć.
- Leon jesteś bezczelny -powiedziała zbulwersowana.
- Wytykać pani wady-mam jej dość uwzięła się na mnie cały czas się czepia tylko mnie.
- Leon z bastuj -powiedziała Diego.
-Hernandes nie komentuj -powiedziała
- Ale co jak złego powiedziałem -zapytał spytał się i wyszedł z sali.
-Leon może chcesz tak samo wyjść -powiedziała.
- Z chęcią - wyleciałem od tego smoka chciała mnie oblać a miałem same trójki.
-Widzimy się na angielskim-powiedziałem i poszedłem do Diego.
- A ty tu co -zapytał
- Mogę zadać to samo pytanie.
7 godzin później myślałem że nie wytrzymam na tych lekcjach kiedy miałem wychodzić zatrzymała  mnie Gery nasz kujon klasowy.
-Leon -złapała mnie za nadgarstek .
-Tak -powiedziałem chociaż śpieszyło mi się do Violetty.
-Czy byś nie chciał pójść dzisiaj ze mną na bal mojego ojca- jak to powiedziała prawie wybuchłem śmiechem.
- Wiesz nie mogę bo dzisiaj idę na randkę z moją dziewczyną, wiesz trochę głupio wyrosłem z garnituru z komunii- odszedłem jak najdalej od niej. Będę chodził na jakieś zabawy dla snobów.
A tak mam śliczną , delikatną , czułą ,mądrą ,kruchą szatynkę.
Wchodzę do pokoju dziewczyny jest różowy i bardzo dziewczęcy.
-Cześć kochanie-pocałowałem ją na przywitanie.
- Hej -odpowiedziała jakby zgaszona.
- Co się stało -zapytałem.
- Bo -zaczęła się jąkać.- Przebierałam się w szatni, a Alex zrobił mi zdjęcie bez koszulki.
- A nie było innych dziewczyn -zapytałem.
-Nie przebierałam się ostatnia. -rozpłakała się - czemu on mi nie daje żyć.
-Cicho on pożałuje ,ale jutro bo dzisiaj spędzam 24 godziny z tobą-stwierdziłem.
-Tak zostaniesz tu na noc- ucieszyła się i rzuciła się na mnie. Nie wierze że ktoś mnie mógł pokochać a w szczególności ona taka piękna.
- Napisałem kawałek zwrotki -powiedziałem
-Zagrasz
-oczywiście-Wziąłem gitarę i zagrałem fragment

A gdy przyjdzie mój czas
Gdy pokryje mnie rdza
Usiądź przy mnie tuż tuż
Bym mógł z tobą być sam

Usiądź blisko o dłoń
Narwij słów jak żonkili
I opowiedz nasz film
Bym go przeżyć mógł znów

Mów o drodze we mgle
Kiedy wciągał mnie piach
Gdy nie miałem już sił
By się odbić od dna
- Ślicznie -odpowiedziała
-Wiesz że to dla ciebie -powiedziałem i obdarowałem ją uśmiechem




;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;
I koniec 3 rozdziału

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz